Herezje towarzyszą chrześcijaństwu niemal od samego początku. Wynika to z trudności i niejednoznaczności w pewnych aspektach nauki Jezusa. Już apostołowie spierali się komu i jaką naukę głosić. Okres starożytnych soborów powszechnych zaowocował ustaleniem jednej prawdy i co za tym idzie potępieniem tych którzy wierzyli inaczej. Tak właśnie potępiono Ariusza, Maniego i innych. Powody były różne. Od istoty Chrystusa zaczynając na koncepcji dobra i zła kończąc.
Gwałtowny koniec starożytności przyniósł też koniec tego typu problemów. Stosunkowo szybko rozgoszczeni na zachodzie barbarzyńcy przyjęli prawowierną wiarę i na kilkaset lat problem herezji istniał tylko w rządzonym silną ręką cesarz Bizancjum.
Sytuacja zmieniła się w XII wieku. Wtedy to na południu Francji wyrosła potężna herezja katarów (gr. katharoi- czyści). Niedługo potem wykiełkowały herezje: waldensów, begardów, beginek, dulcynian, husytów i wiele innych. Herezje średniowieczne były liczne a ich wyznania ciekawe, stąd wiele spośród nich zostanie opisane na tym blogu dokładniej. Kościół zareagował na nową sytuację powołując zakon dominikanów, których teologiczne wykształcenie pozwalała na dysputę z heretykami (czego nie można było powiedzieć o ówczesnym klerze diecezjalnym), rozsyłaniem inkwizytorów, w sytuacjach zaś ekstremalnych krucjatą.
Tak więc "psy pańskie" (domini canes) nawracały, inkwizytorzy sądzili, krucjaty (jak to krucjaty) paliły, gwałciły i rabowały. Niełatwy był los średniowiecznych heretyków, tym bardziej zastanawia ich powodzenie i siła oddziaływania i wytrwałość w trwaniu. Jedni widzieli i chcą widzieć w nich obrońców wolności myśli człowieka, inni degeneratów. Gdzie zaś leży prawda? Zapewne gdzieś po środku. Stad potrzeba trochę wysiłku by do niej dotrzeć.
Bardzo ładnie napisane! Tylko rozumiem wujek, że nie masz zbyt wiele czasu, ale jak byś w tym wpisie pociągnął wątek pierwszych z wymienionych herezji - a dokładnie to: "Tak właśnie potępiono Ariusza, Maniego i innych", byłoby super! :)
OdpowiedzUsuń