Scio quid
faciam- wiem co uczynię. Te słowa ewangelista Łukasz wkłada w usta zarządcy,
zwolnionego ze swej służby. Zarządca wie co uczyni, oszuka swego pana, by od
jego dłużników uzyskać pomoc- wybawienie w życiu doczesnym. Jan z Frankensteinu
naucza, że zarządca nie uzyskał zbawienia ani na ziemi, ani tym bardziej w
niebie. Nie powinno to też nikogo dziwić. Dzieło jego, bowiem nie tylko było
niegodziwe, ale nade wszystko nie specjalnie, zdaje mi się, dobrze przemyślane.
W sytuacji takiej może zastanawiać, dlaczego takie właśnie verba thematis wybrałem
dla pierwszego wpisu na swym blogu. Sądzę jednak, że ci, którzy zechcą dłużej i
bardziej czynnie mi towarzyszyć, zrozumieją czemu padły tutaj te słowa. Mam
nadzieję, że skłonię ich także do refleksji nad innymi sprawami. Nie uprzedzajmy
jednak faktów i zacznijmy od początku.
Quid
faciam? Sądzę, że na to pytanie odpowiedzieli sobie już nawet co mniej lotni
czytelnicy. Będę pisał bloga. Dlaczego? Wydawać by się mogło, że z powodu mody,
lub też chęci podbudowania swojego "ego". Cóż bowiem bardziej może
podbudować ego mężczyzny niż "zlajkowany" na facebooku
przez przyjaciół blog? W czasach takich jak nasze- mało heroicznych- trudno zbudować posąg trwalszy niż ze spiżu. Nie ta jednak myśl mi
przyświeca. Średniowieczny mnich w tym miejscu napisałby zapewne, że niegodny
jest i zbyt pokorny by zajmować się takimi doczesnymi sprawami. Ja tak nie
napiszę. Mój zasadniczy cel jednak jest inny.
Internet
jako cudowny wynalazek pozwala ludziom przekazywać pomiędzy sobą dobra
intelektualne niemal bez ograniczeń. Niestety tak jak i każdy genialny
wynalazek ma też swoje minusy. Ileż to razy nasłuchaliśmy się lub naczytaliśmy
o szkodliwym działaniach Internetu. Nie będę tutaj ich wymieniał, jednak
niestety muszę po części zgodzić się z kontestatorami. Podobnie jak dynamit
otworzył nowe horyzonty przed ludzkością i został wykorzystany do szerzenia
śmierci, tak też i Internet, choć wiele mógłby ułatwić, to nie zawsze ułatwia.
Ta myśl głównie przyświeca mi gdy zakładam swego bloga. W blogach bowiem
właśnie widzę ogromny potencjał. Możliwość dzielenia się swymi przemyśleniami,
przekazywania informacji i ścierania poglądów w dyskusji.
O czym
dokładniej chce pisać? Tytuł mojego bloga nie mówi o tym jednoznacznie. Może
troszkę więcej powie, jeśli przyznam, że jest on zlatynizowaną i
uśredniowiecznioną wersją mojego imienia. Słusznie domyślasz się czytelniku, że
będzie tutaj mowa o średniowieczu. Jestem historykiem i to w tej materii
właśnie pragnąłbym zabierać głos. Średniowiecze, to epoka, w której się
specjalizuję, jednak będzie ona tylko jedną z kilku spraw którą zamierzam się
zająć. Jakie są inne? W jednym sformułowaniu można określić je jako problemy
polskiej historii jako nauki. Żywię bowiem głębokie przekonanie, że internet z inicjatywami takimi jak ta, mógłby zaradzić wielu bolączką polskiej historii: zaściankowości, anachroniczności, niechęci do metodologiczno-
filozoficznych rozważań, brakowi dostępu szarego człowieka do szerszej informacji źródłowej i przede wszystkim nieumiejętności prowadzenia dyskusji. Dlatego właśnie na mym blogu odnajdziesz drogi czytelniku: próby opisania historycznej polskiej codzienności, przemyślenia metodologiczno-
filozoficzne na temat historii, refleksję praktyczną, a
także linki i opis ciekawych i pomocnych dla historyka, lub osoby interesującej
się historią stron internetowych. Mam nadzieję, że dzięki Tobie dojdzie tutaj również do produktywnej dyskusji i wymiany myśli.
Czy dzieło
moje będzie trwalsze niż ze spiżu? Tego nie wie nikt. Scio enim quid faciam. Dołożę wszelkich starań, by każde wejście zapewniało Ci intelektualną
rozrywkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz